Przeskocz do treści

Pierwsze buciki II – okiem mamy, pediatry.

Nazywam się Katarzyna Koch. Prywatnie jestem mamą 14-miesięcznego Ignacego.

Kierunek lekarski studiowałam na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, po studiach odbywałam staż podyplomowy w Szpitalu im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie. Po zdaniu Lekarskiego Egzaminu Końcowego w 2014 roku uzyskałam Prawo Wykonywania Zawodu i rozpoczęłam rezydenturę z pediatrii w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie.

Ignaś zaczął samodzielnie chodzić na tydzień przed swoimi pierwszymi urodzinami- można powiedzieć, że ,,pierwszy roczek-pierwszy kroczek";) wcześniej przez 4 miesiące trenował stawianie kroków przy meblach, ale długo brakowało mu odwagi, aby ruszyć samemu w świat. Każda Matka Lekarka wie, że najlepsze dla małej stópki jest chodzenie boso, zwłaszcza po piasku, trawie. Ponieważ Ignaś urodził się w kwietniu, czas nauki chodzenia przy meblach przypadł jeszcze na zimę, więc nie było mowy o tym, żeby pozwolić małym nóżkom synka stymulować się w naturalny sposób na świeżym powietrzu. Pojawiło się wtedy też pytanie, co założyć mu na stopy, aby po pierwsze nie zmarzły na płytkach, po drugie, żeby nie przeszkadzać w prawidłowej nauce chodzenia. Przez te kilka miesięcy wypróbowałam kilka możliwości.

  • skarpetki z antypoślizgiem, chyba najbardziej uniwersalne rozwiązanie.  Korzystałam z niego zwłaszcza na samym początku
  • skarpetko-buciki- posiadają elastyczną gumową podeszwę z zaokrąglonym noskiem, materiał gumowy ochrania również od przodu i góry paluszki dziecka. Niestety skarpetka, którą butki są wykończone uciskała synka wokół kostek, a stopy bardzo się w nich pociły. Nie kupiłam drugiej pary.
  • miękkie skórzane paputki- podobnie jak skarpetki z antypoślizgiem nie ograniczają ruchów stopy. Prywatnie to rozwiązanie przypadło nam najbardziej do gustu.

Wraz z coraz sprawniejszym poruszaniem się synka, zaczęliśmy wychodzić na dwór na spacery, których Ignacy nie spędzał już tylko w wózku, ale również samodzielnie pokonywał kolejne odległości. Przyszedł czas na buty na zewnątrz. Pamiętajmy, że takie obuwie ma pełnić funkcję ochronną dla stopy przed urazami. Dlatego skórzana cienka podeszwa i skarpetki z antypoślizgiem nie spełnią swojej funkcji na terenie, co do którego nie mamy pewności, że nie zawiera porozrzucanego szkła, ostrych kamyczków itp. Jednocześnie obuwie dla dziecka nie powinno zaburzać prawidłowego rozwoju stopy.

O tym, jakie buty wybrać dla dziecka napisała Agnieszka-odsyłam.

Mój wybór padł na buty ze skóry z gumową elastyczną podeszwą nachodzącą na górną część palców(dodatkowy plus- buciki pomimo 2 miesięcy intensywnego użytkowania nie mają zdartych czubków), wiązane na sznurówki. Buty są lekkie, elastyczne, nie krępują stóp Ignasia w czasie chodzenia.

Wraz z nadejściem cieplejszych dni coraz częściej pozwalałam synkowi chodzić boso po trawniku, po piasku, mając na uwadze, że stymulowanie stopy w środowisku naturalnym warunkuje jej prawidłowy rozwój. Dodatkowo nowe wrażenia dotykowe to bardzo duże przeżycie dla małego człowieka-zmysł dotyku jest równie ważny w odkrywaniu świata, jak wzrok czy słuch.

Warto pamiętać, że odpowiednie obuwie dla dziecka to niekoniecznie ten najdroższy model na sklepowej półce. Instytut Przemysłu Skórzanego nadaje certyfikat „zdrowa stopa” wybranym modelom butów. W skład komisji przyznającej certyfikat wchodzą specjaliści: ortopeda, antropolog, konstruktor obuwia, technolog i materiałoznawca. Lista producentów obuwia dla dzieci, którzy posiadają w swojej ofercie modele opatrzone znakiem zdrowej stopy znajdują się na stronie internetowej (http://www.ips.krakow.pl/nasza-oferta/certyfikaty-i-znaki/zdrowa-stopa/producenci-obuwia-ze-znakiem-zdrowa-stopa.html).

Czy to oznacza, że buty, które takiego certyfikatu nie posiadają są nieodpowiednie? Otóż nie- wystarczy, że posiadają te cechy, o których Agnieszka napisała w swoim artykule;)

Dziękuję Kasia.

P.S.

Jako ciąg dalszy mojego poprzedniego wpisu, chciałam zamieścić opinię i doświadczenia mamy, pediatry.

Jako fizjoterapeuta jeszcze raz uczulam żeby obserwować jak chodzi Twoje dziecko. W sytuacji kiedy mamy jakieś podejrzenia ,że coś jest nie tak skonsultuj się z lekarzem lub z rehabilitantem.

Czasem proste wskazówki są w stanie wyrównać nieprawidłowości co jest niezmiernie ważne w dalszym rozwoju Twojego dziecka.

Przypominam jeszcze raz . Dajemy Jak Najwięcej Swobody /Ruchu dla stópek. Dziecko ma chodzić jak najwięcej boso. Wtedy kształtuję się prawidłowe wysklepienie stopy co jest fundamentem na całe życie. Moje obserwacje są takie. Żyjemy w mieście, co wiąże się z tym, że większość roku stopa pokonuje powierzchnie płaskie – chodniki, korytarze, ubite ścieżki, podłogi w mieszkaniach itp. Stopy mają mało możliwości pokonywania obciążenia w ruchu, który mamy w stawie skokowym. Dlatego tak często obserwujemy problemy z wysklepieniem stópek typu płaskostopie, koślawienie i inne. Przypominam o porównywaniu podeszew butów. Mają być tak samo wycierane. Jeśli są różne, oznacza to asymetrię obciążania nóżek co skutkuje różnym obciążeniem pięter ciała wyżej kolana, biodra i kręgosłupa. W tekście umieściłam zdjęcia bucików dzieci, które przychodzą do mnie zajęcia.

Jeśli jest jakiś problem po konsultacji u lekarza, fizjoterapeuty zaleca się korzystanie z kapci ortopedycznych, butów ortopedycznych, wkładek. Zaleca się także ćwiczenia korekcyjne.

Agnieszka Grochowska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Facebook
Google+
https://studiozdrowia.waw.pl/pierwsze-buciki-ii-okiem-mamy-pediatry">
Twitter
Instagram